Warsaw Fashion Weekend 2014

Kolejna edycja Warsaw Fashion Weekend za nami! Trzy dni pokazów. Trzy dni zakupów. I ostatecznie trzy dni eventu bez polotu. Niestety organizatorzy WFW nie uczą się na błędach – nie chcą, nie muszą… nie wiedzą, że impreza za każdym razem wypada słabo?

Poniżej przedstawiam kilka faktów, które może skłonią producentów do przemyślenia sposobu pracy nad wydarzeniem. Wydarzeniem, które posiada naprawdę ogromny potencjał. Ubrania muszą bronić się same za siebie, to one grały tutaj główną rolę. Jakkolwiek gwiazdom wieczoru należy się aprobata, to jeśli tło nie współgra, a aktorzy nie współpracują - przedstawienie naturalnie kończy się fiaskiem.


Na co kolejnym razem organizatorzy powinni zwrócić uwagę? Pierwsza, banalna, ale jakże ważna pod względem komunikacyjnym sprawa to branding – a w tym przypadku jego brak. W ubiegłym roku przed wejściem ustawiono roll up reklamujący wydarzenie. W tym roku jedyną rzeczą informującą, że cokolwiek dzieje się w EXPO, było kilka osób czekających przed wejściem do Hali nr 4. Szkoda…


Wejście do strefy zakupowej Warsaw Fashion Weekend w tym roku było darmowe. Wynajęta przestrzeń miała większą powierzchnię niż poprzednio i widać, że tym razem poświęcono trochę więcej uwagi na rozplanowanie oraz wygląd całej strefy. Oprócz marek typu fashion pojawiły się także strefy dedykowane sponsorom (m.in. LOT i Mercedes-Benz). Dodatkowo dało się zauważyć więcej marek związanych stricte z designem. Napoje alkoholowe ponownie zapewniał ABSOLUT. Wystawców było o wiele więcej, jednak pod koniec dnia, przy ostatnich pokazach większość z nich demontowała już swoje stanowiska, co ostatecznie w tak dużej przestrzeni i przy niewielkiej liczbie gości dawało wrażenie pustki.

Wejściówki sprawdzano dopiero przy wejściu na pokazy, które odbywały się średnio co godzinę, jednak w rzeczywistości prawie każdy z nich miał większe bądź mniejsze opóźnienie. Z tego co udało mi się ustalić, opóźnienia wynikały zwykle z nieprzygotowania samych projektantów, co nie zmienia jednak faktu, że producent powinien być osobą, która "spina" całość przedsięwzięcia i dba o to, by każdy z nich zaprezentował się jak najlepiej.

Sala dedykowana pokazom mody była większa niż w ubiegłym roku. Po dwóch stronach wybiegu ustawiono 4 rzędy krzeseł (tym razem zwykłych, biurowych), jednak ta większa ilość miejsc w czasie kilku pokazów nie była w całości wypełniana i sala świeciła pustkami. A sam wybieg? Trudno nazwać wybiegiem. Mimo że powinien być najważniejszym elementem scenograficznym, to konsekwentnie ograniczał widoczność modelek większej części publiki, co dla mnie oznacza nie tylko brak dbałości o komfort widza, ale przede wszystkim brak szacunku dla pracy projektantów, a w takim razie… Po co w ogóle organizować takie wydarzenie?


Kolejna kwestia, wymagająca dopracowania, to przygotowanie prowadzącego do prowadzenia imprezy. Czytanie co godzinę tej samej formułki z kartki jest żenujące, także wydaje się, że po kilku pokazach każdy na Sali wiedział już, co powie prowadząca… oprócz niej samej. Następna rzecz, która budziła pewien niesmak to dźwięki, śmiechy, rozmowy z backstage’u słyszalne w czasie pokazów. Mimo że muzyka była bardzo donośna, momentami za głośna i z uciążliwym pogłosem, to w momentach ciszy - na przykład podczas rozpoczęcia pokazu psuło to odbiór show.

Któryś z kolei raz zastanawiam się także, jak to jest, że modelki kończąc swoją „prezentację”, skręcając z wybiegu, odpuszczają sobie i przyjmują zmęczone postawy ciała, potykają się, zaczynają biec… Tak - to wszystko widzi połowa Sali oglądająca pokaz i dziwi mnie, że żaden producent nie zwraca na to uwagi. Wniosek jest prosty – organizatorzy nie dbają tutaj nawet o pozory dobrze przygotowanego eventu.

Podsumowując, nie dość, że w Polsce mamy relatywnie niewiele publicznych pokazów mody, to te, które istnieją, przygotowywane są nieprofesjonalnie. Wychodząc z takiego eventu, pod koniec dnia, czujesz się, jakby ktoś z Ciebie zażartował, potraktował niepoważnie, bądź w ogóle zapomniał o Tobie, jako o Kliencie. Ale jak tu się dziwić, skoro wiadomo, że ekipa pracująca przy organizacji to w większości niewynagradzani w żaden sposób wolontariusze i stażyści...

Niestety na ten moment Warsaw Fashion Weekend pozostaje w mojej opinii eventem bardzo chaotycznym. Szkoda, bo sama formuła imprezy daje dużo możliwości i można by rozwiązać ją na wiele ciekawych sposobów.

Relację z ubiegłorocznej edycji jesiennej WFW znajdziecie tutaj.
Trwa ładowanie komentarzy...